Czytanie na dziś: Jezus powiedział do tłumów: czytaj dalej
Gerry Pierse CSSR Konferencje

GERRY PIERSE CSSR

 

Ojciec Gerry Pierse (1940—1999), urodził się w Irlandii. W roku 1961, jako seminarzysta, wyjechał na Filipiny. W swojej służbie kapłańskiej pracował głównie w wiejskich placówkach misyjnych. Tej formie apostolatu towarzyszyło jego coraz większe zaangażowanie w modlitwę kontemplacyjną. Nauczanie o. Johna Maina było dla niego źródłem głębokiej inspiracji. Zakładał i prowadził grupy medytacyjne w parafiach i w więzieniach. Wspólnoty medytacyjne na Filipinach i Azji Południowo-Wschodniej były pod wielkim wpływem jego nauczania. (Tłum. Piotr Ducher, Copyright wccm.pl)

Poza słowa

 

Istnieją dwie tradycje mówienia o Bogu: katafatyczna, kiedy mówimy czym i jaki Bóg jest, i apofatyczna, kiedy mówimy czym i jaki Bóg nie jest. Pierwsza dominuje na Zachodzie, który lubi precyzyjnie sformułowane definicje i stwierdzenia, druga na Wschodzie, który bardziej akceptuje tajemnicę. Tam możemy usłyszeć, na przykład: „Kiedy człowiek mądry wskazuje na księżyc, głupiec widzi tylko palec”. Głupcowi może się wydawać, że palec jest księżycem, widząc niewielką odległość między nim a samym księżycem, który w rzeczywistości jest oddalony od nas o prawie 400000 km.

 

To, co mówimy o Bogu, mówi tyle o Jego boskości, co palec o księżycu. Niektóre z teologicznych debat są tak jałowe jak dyskusje o długości palca w stosunku do wielkości księżyca. Nasze wyobrażenia Boga są tylko wyobrażeniami, a zatem nie są Bogiem. Nasze uczucia względem Boga są tylko uczuciami względem Boga, a zatem nie są samym Bogiem. Nasze słowa o Bogu, są jedynie słowami, a zatem nie są Bogiem. 

 

Na Wschodzie mówi się: „Fala, gdy poznaje, że jest zrodzona z wody, doznaje oświecenia”. Niektóre z naszych postaw i argumentów można porównać do potężnej fali patrzącej z góry na mniejszą falę. A przecież obie są tą samą wodą.

 

Słowa i obrazy, którymi się posługujemy, porównać można do pięści zaciskającej kawałek skały. Wydaje nam się, że zaciskamy w pięści górę, ale to, co w niej mamy, to ledwie kawałek skały. Przywiązanie do naszych słów i teorii o Bogu może w rzeczywistości doprowadzić do naszego oddalania się od Boga.

 

Zachodni, logiczny umysł dokonuje wyboru na zasadzie „albo-albo”, natomiast bardziej intuitywny umysł wschodni potrafi widzieć prawdę dwubiegunowo.Wielcy święci byli zwolennikami tej dwubiegunowości. Św. Teresa z Avila i św. Ignacy Loyola twierdzili, że Boga należy widzieć we wszystkich rzeczach. Bóg tańczy swoje stworzenie. Popatrz na taniec, dostrzeżesz tancerza.

 

Natomiast św. Augustyn mówi, że „jeśli możesz to nazwać, nie jest to Bogiem”. Boga można porównać do obrazu przelotnie uchwyconego w bocznym lusterku samochodu. Kiedy rozejrzysz się wokoło, już Go nie widzisz. To doświadczenie góry Tabor, którego nie możemy zamknąć w tabernakulum. To rozpoznanie podobne do tego, które było udziałem uczniów podążających do Emaus, a które w jednej chwili znika. To jedynie przelotne spojrzenie.

 

Św. Jan od Krzyża mówi, że wszelkie wyobrażenia lub myśli o Bogu są przeszkodą na drodze poznania Boga lub bycia otwartym na Jego obecność:

 

Aby dojść do smakowania wszystkiego, nie chciej smakować czegoś w niczym.

Aby dojść do poznania wszystkiego, nie chciej poznawać czegoś w niczym.

Aby dojść do posiadania wszystkiego, nie chciej posiadać czegoś w niczym.

Aby dojść do tego, by być wszystkim, nie chciej być czymś w niczym.

 

Św. Jan od Krzyża mówi, że musimy przylgnąć do „niczego, niczego, niczego”, aby posiąść „wszystko, wszystko, wszystko”.

 

Jedynie CISZA jest wystarczająco pojemna, by zatrzymać Boga. Idąc za wskazaniami św. Jana od Krzyża, o. John Main nalega z całą stanowczością byśmy na medytacji uwalniali się od wszelkich myśli, słów i wyobrażeń, zamykających nas na nieograniczoność Boga. „Powtarzaj swoją mantrę” było jego ciągle przytaczaną wskazówką. Jedynie CISZA jest wystarczająco pojemna dla Boga.

 

Modlić się, to znaczy otwierać na tą wielkość i nieograniczoność. Modlić się, to w ostateczności odkryć, że tylko Bóg może się modlić. Zapytany przez Mojżesza, Bóg powiedział, że jest Tym, który JEST (JA JESTEM). Modlić się, to przebywać w naszym „JA JESTEM”, które jest w „JA JESTEM” Boga.

Myślę, że widzimy to wyraźniej przypatrując się agonii Jezusa w Ogrójcu. Jezus mówi do uczniów: „Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę”. Nie prosi ich o to, by się modlili, jedynie by siedzieli i czuwali, kiedy On będzie się modlił. Modlić się, to przyglądać się modlitwie Trójcy Św. Bycie w ciszy... oznacza bycie tam, gdzie modli się Trójca Święta.

 

Paradoksalnie, ta forma modlitwy, która daje ten ulotny ogląd Boga, umożliwia nam również chwilowy wgląd w nas samych. To doświadczenie jest najbardziej przemieniające. Mądrość Wschodu mówi, że nie możemy trwać w ciszy i pozostawać nieuczciwymi. Wypowiadanie słów modlitwy może być jednak bardzo angażującym zajęciem, podczas którego nie jesteśmy w stanie zauważyć sprzeczności jawiących się w naszym zachowaniu. Nie możemy jednak trwać w ciszy, równocześnie chowając w naszych sercach urazę. Jesteśmy zachęceni do poznania siebie samych w uczciwości, co sprawia, że porzucamy sprzeczności, albo porzucamy samą ciszę.

 

Lao Tsy, chiński filozof, który żył 500 lat przed Chrystusem, powiedział:

 

Ten, kto zna innych ludzi, posiada tylko wiedzę.

Ten, kto zna siebie samego, jest człowiekiem oświeconym.

Ten, kto zwycięża innych ludzi, jest tylko silny.

Ten, kto zwycięstwo nad sobą samym odniósł, jest człowiekiem potężnym. 

(Tao-te-king czyli Księga drogi i cnoty, przekł. Tadeusz Żbikowski)

 

Codzienna praktyka medytacji, powtarzanej dwa razy w ciągu dnia, jest najlepszym, znanym mi, sposobem osiągnięcia oświecenia i zdobycia tej siły.

 

 

fot.wccm.pl 

 

Print Friendly and PDF