Czytanie na dziś: Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. czytaj dalej
Gerry Pierse CSSR Konferencje

GERRY PIERSE CSSR

 

Ojciec Gerry Pierse (1940—1999), urodził się w Irlandii. W roku 1961, jako seminarzysta, wyjechał na Filipiny. W swojej służbie kapłańskiej pracował głównie w wiejskich placówkach misyjnych. Tej formie apostolatu towarzyszyło jego coraz większe zaangażowanie w modlitwę kontemplacyjną. Nauczanie o. Johna Maina było dla niego źródłem głębokiej inspiracji. Zakładał i prowadził grupy medytacyjne w parafiach i w więzieniach. Wspólnoty medytacyjne na Filipinach i Azji Południowo-Wschodniej były pod wielkim wpływem jego nauczania. (Tłum. Piotr Ducher, Copyright wccm.pl)

Ojcze nasz

 

W przekazanej nam przez samego Jezusa modlitwie "Ojcze nasz" streszczone jest całe Jego nauczanie o królestwie Bożym. Jezus był świetnym nauczycielem; wiedział, że odpowiedź na jakiekolwiek pytanie ma sens tylko po uprzednim jego postawieniu. Pozwolił na przykład, by apostołowie najpierw zobaczyli Go na modlitwie. To sprawiło, że poprosili Go: "Panie, naucz nas, jak mamy się modlić". W ewangelii według św. Mateusza Jezus odpowiada: "Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki." (Mt 6, 6). Tą izdebką może być dowolne, ciche miejsce. Izdebką naszej modlitwy są również nasze serca, w których mieszka Duch Święty, uzdalniający nas do przekraczania nas samych.

W następnej kolejności Jezus wypowiada główne elementy swojego nauczania o modlitwie. Uważa się, że modlitwa Pańska stanowi raczej zbiór różnych wypowiedzi Jezusa na temat tego, o co powinniśmy prosić na modlitwie, niż gotową formułę do odmawiania.

 

Ojcze nasz, któryś jest w niebie.
Jezus mówi nam o swoim życiu wewnętrznym. To życie umiejscowione w "Abba", czyli w Tatusiu mieszkającym w niebie. To, że Jezus tak czule nazywał Boga, było dla ludzi żyjących w tamtych czasach prawdziwym szokiem. I również w naszych czasach większość ludzi nie potrafi przyjąć tej fundamentalnej prawdy, że wszyscy mamy kochającego Ojca w niebie. Kiedy tę prawdę akceptujemy, rodzi się w nas wdzięczność oraz jesteśmy napełnieni prawdą, która daje nam więcej pewności i wzbudza szczodrość. Kiedy wiemy, że mamy kochającego nas Ojca w niebie, mówimy:

 

Święć się imię Twoje.

Jesteśmy wezwani do chwalenia Boga. Wielką przeszkodą na tej drodze jest nasze ego, które chce byśmy wychwalali raczej siebie samych, a nie Boga.

 

Przyjdź królestwo Twoje

Nasze lęki sprawiają, że stajemy się zaborczy i zazdrośni, szukając nie Jego, lecz własnego królestwa.

 

Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi

Czyjej woli zwykle szukamy? Jeśli jesteśmy ze sobą szczerzy, to przyznamy, że nasza modlitwa wygląda raczej tak: "Święć się imię moje; przyjdź królestwo moje; bądź wola moja". Modlimy się często o to, by Bóg dał nam to, czego domaga się nasza wola, choć mamy przecież uśmiercać nasze "ja", by poddawać się Jego woli, przekraczając wolę własną. Jego wola jest ostatecznym celem życia każdego człowieka, i jeśli będziemy jej szukać, znajdziemy szczęście.Po wyznaczeniu tego szczytnego celu, Jezus powraca teraz do konkretności naszego życia:

 

chpChleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

Jest w nas wiele niepewności i obaw o teraźniejszość i przyszłość. One są siłą sprawczą prowadzącą do zaspokajania naszych potrzeb. To bardzo ważne, ponieważ jeśli nasze potrzeby nie są zaspokojone, nie możemy normalnie żyć lub rozwijać się. Ale podporządkowywanie się tym obawom może szybko wymknąć się nam spod kontroli i doprowadzić do szukania rzeczy, prestiżu lub władzy dla nich samych. Ta sytuacja prowadzi z kolei do tego, że z łatwością naruszamy czyjąś suwerenność, ranimy innych oraz siebie; a zatem wspólnota, w której żyjemy, będzie zawsze potrzebowała uzdrawiającego przebaczenia.

 

Jezus łączy przebaczenie Boga z naszym przebaczaniem sobie nawzajem.

I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom

Nauka o przebaczeniu jest prawdopodobnie najtrudniejsza z całego chrześcijańskiego przesłania. To pierwszoplanowe, najważniejsze zadanie przekraczania nas samych, do jakiego jesteśmy wezwani. Właśnie z przykazania miłości nieprzyjaciół chcemy być najczęściej zwolnieni. A jedynie miłowanie nieprzyjaciół oznacza bycie doskonałym, jak doskonały jest nasz Ojciec w niebie. Mamy kochać niedoskonałych – tych, którzy zgrzeszyli.

 

Modlitwa "Ojcze nasz" wzywa nas do przekraczania samych siebie. Jest jak ostrze, które dociera do samego korzenia, daje nam jednak również skrzydła do latania. Wyobraź sobie, że twoja córka bierze udział w jakimś konkursie muzycznym. Rzecz jasna chcesz, by wygrała właśnie ona. Wygrana twojej córki dostarczy ci satysfakcji, a jej przegrana sprawi, że satysfakcja ta zostanie ci zabrana. Tak właśnie będziesz to postrzegać, gdy będziesz patrzeć na tę sytuację bardziej egoistycznie. Jeśli jednak zdobędziesz się na większą, transcendującą ten problem obiektywność, i powiesz: "Chcę, by wygrał najlepszy kandydat", wówczas doznasz szczęścia nawet wtedy, gdy twoja córka nie zdobędzie nagrody.

 

Zmaganie pomiędzy tym, co powszechne, a tym, co bardziej indywidualne, między tym, co skoncentrowane na "ja", a tym, co owe "ja" transcenduje, widzimy w agonii Chrystusa w Ogrójcu. "Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich!" — to skoncentrowany na własnym "ja" Jezus, który szczerze wyraża swój lęk i pragnienie. "Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!". To bardziej obiektywne, transcendujące "ja" Jezusa, który przekracza wszelkie przywiązanie, nawet do własnego życia. Prawdziwa modlitwa zawsze doprowadzi nas do konfrontacji z naszymi osobistymi i rzeczywistymi potrzebami, ale również umożliwi ich przekroczenie.

 

Modlitwa "Ojcze nasz" jest także wspaniałą lekcją budowania prawdziwych relacji. Ukazuje nam wartość umiejscowienia Boga na pierwszym miejscu w życiu. Jesteśmy zachęceni do realistycznego traktowania siebie samych jak i naszych potrzeb. Jezus mówi nam, że postawa przebaczania i przekraczania siebie jest podstawą zdrowego życia wspólnotowego.

 

Na samym końcu tej modlitwy prosimy, abyśmy nie ulegli pokusie przekraczającej nasze siły. Kiedy patrzymy na nasze życie, widzimy, że przeszliśmy przez wiele trudnych doświadczeń. Ale to właśnie dzięki nim, staliśmy się tymi osobami, którymi obecnie jesteśmy. Owszem, te zdarzenia mogły nas również załamać i osłabić. Prawda jest jednak taka, że trudności i doświadczenia naszego życia raczej nas wzmacniają niż osłabiają.

 

Św. Teresa z Avila mówiła, że medytacja nad samą modlitwą "Ojcze nasz" może prowadzić do najgłębszej modlitwy i jedności z Bogiem. Całe życie można spędzić rozważając słowa modlitwy Pańskiej, rozkoszując się w ciszy ich bogatą treścią. W medytacji chrześcijańskiej również rozkoszujemy się słowem w ciszy, w której powtarzamy je przez dwadzieścia do trzydziestu minut rano i wieczorem. Bycie z Ojcem w ciszy, która niczego od nas nie wymaga, sprawia, że chcemy jeszcze bardziej chwalić Jego imię, szukać Jego królestwa i czynić Jego wolę.

 

 

fot. wccm.pl 

Print Friendly and PDF