Czytanie na dziś: W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, czytaj dalej
Gerry Pierse CSSR Konferencje

GERRY PIERSE CSSR

 

Ojciec Gerry Pierse (1940—1999), urodził się w Irlandii. W roku 1961, jako seminarzysta, wyjechał na Filipiny. W swojej służbie kapłańskiej pracował głównie w wiejskich placówkach misyjnych. Tej formie apostolatu towarzyszyło jego coraz większe zaangażowanie w modlitwę kontemplacyjną. Nauczanie o. Johna Maina było dla niego źródłem głębokiej inspiracji. Zakładał i prowadził grupy medytacyjne w parafiach i w więzieniach. Wspólnoty medytacyjne na Filipinach i Azji Południowo-Wschodniej były pod wielkim wpływem jego nauczania. (Tłum. Piotr Ducher, Copyright wccm.pl)

Stać się jak dzieci

 

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. (Mk 10,13-16).

 

Główne kłamstwo naszego życia, to przekonanie, że to my jesteśmy centrum świata. Dopóki żyjemy z tym założeniem, będziemy dokładać wszelkich starań, by go bronić. Stawiamy wówczas mur ochronny wokół nas samych i walczymy z każdym, kto nam zagraża. Otaczamy się dobrami, prestiżem i władzą. Coraz bardziej jesteśmy wciągani w ochranianie naszej pozycji. Ego jest w centrum naszego życia. W tradycyjnym ujęciu teologicznym sytuacja ta nazywana jest grzechem pierworodnym.

 

Z drugiej strony ostateczną prawdą jest to, że to Bóg jest centrum świata. Kiedy się tego dowiadujemy, uwalniamy się od fałszywych bogów, w których do tej pory znajdowaliśmy ucieczkę i schronienie. Uwalniając się od nich, nie ponosimy straty, lecz odzyskujemy wolność. Odkrywamy, że nasze życie staje się prostsze, bardziej przejrzyste, uwolnione od niepokoju. Wydaje mi się, że właśnie to miał na myśli Jezus, kiedy powiedział, że „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". (Mt 18, 3).

Przede wszystkim, zaakceptowanie zależności nie stanowi dla dzieci problemu. One wiedzą, że Mama i Tata są wielcy i mocni; tak już jest, i tak jest dobrze. Nie znaczy to jednak, że są nieświadome własnych możliwości oddziaływania na Mamę i Tatę, by ich, na przykład, poirytować, mimo to rozpoznają i akceptują, że ich rodzice są źródłem całej ich mocy. I my rozpoznajemy i akceptujemy, że jesteśmy dziećmi Boga, i że wszystko, co mamy, jest darem od Niego otrzymanym.

 

dzbDzieci wierzą i są ufne. Są przezroczyste, zanim my, dorośli, nauczymy ich knowań i matactw. One wierzą w to, co im się mówi i mówią to, w co wierzą. Dzieci nie myślą, ani nie analizują. W całkowitej wierze akceptują taki świat, jaki im się przedstawia. Nie posiadają innej wiedzy niż ta, którą dostają. Słysząc o świecie czarodziei i wróżek, wierzą w niego całkowicie.Dzieci posiadają niesamowitą zdolność koncentracji. Kiedy obserwują coś, co przykuwa ich uwagę, lub kiedy biorą udział w jakiejś grze, czynią to z wielką determinacją.

 

Ewangelia mówi nam, że jeśli mamy wejść do królestwa Bożego, musimy się odmienić i stać jak małe dzieci. Myślę, że jednym z najlepszych sposobów, by tego dokonać, jest powtarzanie prostego słowa modlitwy. Kiedy powtarzamy mantrę, nie jesteśmy sobą zaabsorbowani. Nie obchodzą nas już więcej fałszywi bogowie, którymi otacza się nasze ego, gdy próbujemy je obronić. Kiedy nie jesteśmy sobą zaabsorbowani, siedzimy w spokoju i odnajdujemy nasze własne centrum, w który mieszka Chrystus. Jest nam z Nim dobrze. Możemy patrzeć się na świat Jego oczami. To dziwna rzecz, że bez trudu, z radością, możemy mieszkać razem z Chrystusem w naszym centrum, On jednak nigdy nie może się tam wprowadzić bez nas. Jeśli będziemy podtrzymywać dominację naszego fałszywego "ja", czy ego, w naszym centrum, obecność Chrystusa okaże się nierozpoznana, jakby zatopiona.

 

Dziecko mieszka w przezroczystym świecie. Poprzez powtarzanie mantry i my również możemy się nauczyć tej przezroczystości.Pewien mistrz zen miał ucznia o imieniu Banki. Banki był niewidomy, i właśnie, dlatego że był niewidomy, mógł widzieć wiele rzeczy, których inni nie dostrzegali. Kiedy umarł jego mistrz, Banki powiedział: "Kiedy inni ludzie się żalą, często słyszę radość. Kiedy inni się radują, często słyszę zazdrość. Ale kiedy mój mistrz wyrażał radość, była to prawdziwa radość, a kiedy wyrażał żal, był to prawdziwy żal". Poprzez powtarzanie mantry dochodzimy do bardziej szczerego, dziecięcego, wyważonego wyrażania uczuć i reakcji. Dzieci nie myślą. Akceptują i wierzą wszystkiemu. Kiedy powtarzamy mantrę, o niczym nie myślimy, nawet o Bogu. Niczego nie staramy się pojąć. Trwamy jedynie w obecności Boga, który w nas mieszka. Tylko wówczas, gdy staniemy się jak dzieci, możemy to osiągnąć. Sposobem by to osiągnąć, jest powtarzanie mantry.

 

 

                            

fot. wccm.pl

 

Print Friendly and PDF