Czytanie na dziś: Jezus powiedział do faryzeuszów i uczonych w Prawie: czytaj dalej
11. krok Konferencje

11Jedenasty Krok - Konferencje podczas dni skupienia Wyzdrowienie i Duchowość - wygłoszone do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików w Genewie 2006.

(Tłum. Andrzej Ziółkowski, Copyright wccm.pl)

Radość głębsza niż pożądanie

 

W moim odczuciu drugim celem każdej duchowej praktyki jest wyzwolić w nas radość i odkryć niezmierzone jej zapasy ukryte w nas samych. Pojąć czym jest prawdziwa natura radości i szczęścia. Błąd jaki często popełniamy jako istoty ludzkie, to uleganie złudzeniu, że znajdziemy radość w zaspokojeniu naszych pożądań. Nic w tym złego, by dąrzyć do osiągnięcia tego, czego pragniemy, pod warunkiem, że nie wyrządzamy tym krzywdy ani drugim ani sobie samym. Nie chodzi tu o udowadnianie, że przyjemność jest czymś złym. Chodzi mi o to, że prawdziwa natura radości nie ujawnia się w otrzymaniu tego, czego zwykle chcemy. To można udowodnić. Weźmy na przykład doświadczenia mego przyjaciela, który przez 30 lat opiekował się śmiertelnie chorymi pacjentami. Jak mi powiedział, to przez te wszystkie lata obserwacji i badań, doszedł do wniosku, iż większość nieuleczalnie chorych, gdy tylko uśmierzy im się ból fizyczny i zaspokoi potrzeby psychologiczne, nawet wiedząc, że zostało im kilka tygodni życia, jest w stanie stwierdzić, że: „Nigdy jeszcze nie żyłem w takim spokoju”. To moim zdaniem pokazuje, że można być szczęśliwym nawet w wielkim cierpieniu, gdy dostaje się coś czego się tak naprawdę nie chce.

 

Tak więc radość leży głębiej niż pożądanie. To jest fundamentalna mądrość wszystkich religii. Medytacja nie eliminuje pożądań, bo bez nie da się żyć. Ona je przemienia. Pozwala ci dotrzeć do tego, czego chcesz naprawdę. Większość naszego poplątania wynika z tego, że nie wiemy czego szukamy. Medytacja poprzez radykalne uproszczenie nas samych pozwala dostrzec to, co jest naszym najgłębszym pragnieniem. Wtedy z tego odkrycia zaczyna tryskać radość.

 

Buddyści są zdania, że „Naturą wszystkich bytów jest pustka”. Dla wielu ludzi brzmi to bardzo negatywnie, bo zdaje się mówić, że życie jest bezwartościowe. Jest to błędna interpretacja. Jak powiada Dalaj Lama „Pustka nie jest nicością”. Czym jest więc owa pustka? Pustka jest wglądem w naturę rzeczy, doświadczeniem, a nie tylko czystą ideą, tak jak na przykład, gdy mówimy, że Bóg jest dobry, czy Bóg jest miłością. Jest to doświadczenie, że życie jest nietrwałe i jest wzajemnie zależne. Innymi słowy „Nie istnieję sam w sobie”. Fizycznie, psychologicznie, emocjonalnie, w każdy możliwy sposób moje życie jest wplecione w wielką pajęczynę życia innych ludzi oraz naturalnych kolei i cyklów życia.

 

Wszystko wokół nas ulega przemianom, mówi nam to codziennie nasze lustro, gdy w nie spoglądamy. Zmieniamy się fizycznie i psychicznie - nasze ciało, nasze nastroje - świat wokół nas ulega ciągłej przemianie. To zasadniczy wgląd. Można by pomyśleć, że uświadomienie sobie nietrwałości życia, owej pustki, to przerażające doświadczenie i może właśnie dlatego, tak go unikamy. Więc nic nie trwa tak naprawdę. A jednak buddyści uważają, że właśnie ta wiedza jest początkiem prawdziwego wyzwolenia. Myślę, że jest to uniwersalna prawda i my chrześcijanie też mamy na nią nasz własny język. Jest nim bycie ubogim w duchu. Jest ona treścią pierwszego z Błogosławieństw. Jezus nauczał: „Szczęśliwi ubogiego serca, bo do nich należy Królestwo Niebieskie”. Jest w tym wielka subtelność, bo ubóstwo serca nie znaczy życia nędznego, braku wszystkiego i bycia nihilistycznym. Znaczy posiadanie wglądu w przemijającą naturę rzeczywistości.

 

To powiedziawszy przyjrzyjmy się naturze prawdziwej Rzeczywistości, naturze Boga.

 

 

 

fot. wccm.pl 

Print Friendly and PDF