Czytanie na dziś: Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, czytaj dalej
Robert Kennedy SJ Konferencje

ROBERT KENNEDY SJ

O. Robert Kennedy SJ urodził się w Nowym Jorku, został wyświęcony na kapłana w Japonii, gdzie praktykował i studiował zen u japońskiego mistrza Roshi Yamada. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych w 1998 roku, kontynuował buddyjskie studia i praktykę zen i jako pierwszy ksiądz katolicki w USA otrzymał honorowy tytuł Roshi. Jest kierownikiem Katedry Teologii w St Peter's College, Jersey City, gdzie wykłada teologię i język japoński, jak również praktykującym psychoterapeutą w Nowym Jorku i autorem książek dot. znaczenia zen dla chrześcijan. Jego głęboka wiedza i szacunek dla buddyzmu, połączone z wypełnianiem zakonnego powołania jezuity, czynią zeń niezastąpionego orędownika szczerego dialogu międzyreligijnego.

Prawdy wiary to ewoluujące stwierdzenia

 

Teolożka Catherine Mowry LaCugna wniosła ogromny wkład w zagadnienie rozumienia prawd wiary i dogmatów. Miała nieprzeciętnie błyskotliwy umysł. Była profesorem teologii na Uniwersytecie Notre Dame, każdy kto ją znał, wiązał z nią ogromne nadzieje. Niestety, zmarła zbyt wcześnie, mając zaledwie 44 lata. LaCugna twierdziła, że prawdy wiary, rzeczy, w które wierzymy, to żywe i zmieniające się stwierdzenia dotyczące wiary. Wyznanie wiary nie istnieje samodzielnie, ono żyje jedynie w kontekście liturgicznym, szczególnie chrztu i Eucharystii. To jest jego miejsce, dlatego nie wolno go wyrywać z tego kontekstu i zamieniać w samodzielne dogmaty wiary. Credo jest ustną deklaracją wiary i powstało jako forma kultu, a nie jako czysto intelektualna aspiracja do statusu dogmatu. Ono jest prawdziwe na tyle, na ile jest przeżywane przez wiernych jako osobiste doświadczenie. Nie jest prawdziwe w znaczeniu abstrakcyjnej prawdy. Tak jak powiedzieliśmy: Tora zaczyna żyć, gdy Żyd umiera w swoim namiocie. Kiedy on zaczyna nią żyć. Ona nie istnieje poza ludzkim życiem. Taką mamy moc, aby dać Torze życie. Mamy moc dać życie Chrystusowi. Dlatego nie możemy powiedzieć, że Bóg zniknął. My jesteśmy tutaj, możemy i mamy za Niego mówić. 

Recytowane credo jest słownym aktem wiary, ale to jedynie pierwszy krok. To nie jest wiara sama w sobie. Wiara musi być przeżywana. Akty wiary, czy jej dogmaty, to jedynie drogowskazy kierujące do misterium, w ciemność. LaCugna pisze „Jeśli przeinwestujemy w dogmatyczne wypowiedzi i potraktujemy je jako ponadczasowe prawdy, wówczas naruszymy zasadę, że Bóg jest Bogiem w drodze”. Nasz Bóg jest wędrującym Bogiem. To, co było prawdą wczoraj, nie musi być prawdą dziś. Przykładem może być tutaj niewolnictwo, na które znajdziemy przyzwolenie w Piśmie Świętym, a które dzisiejszy świat i Kościół zdecydowanie odrzucają. Zen opowiada pełne znaczenia zdarzenie, kiedy to nauczyciel mówi do uczniów: „nie!, nie!". Student pyta: „Mistrzu, ale wczoraj powiedziałeś: tak!, tak!”. „Wczoraj było tak!, tak! Dzisiaj jest nie, nie”. Albo jak powiedział Jezus do faryzeuszy: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam:...” (Mt 19, 8–9). Wczoraj było „tak”, dziś ja wam powiadam „nie”.

Tak więc Bóg nie jest kimś trzecim, o którym rozmawiamy. Jeśli to zrozumiemy, to zdamy sobie sprawę, że kiedy ja rozmawiam z tobą, to Bóg rozmawia z Bogiem. Jak nauczał święty Augustyn, że w końcu: „...i tak będzie tylko jeden Chrystus miłujący siebie samego.”* Mój kochający Chrystus kocha Chrystusa w tobie. Po przeczytaniu tego zdania francuski filozof pochodzenia żydowskiego Emmanuel Levinas zadał pytanie: „Jeżeli to prawda, to do jakiego stopnia jest w ogóle konieczne, aby mówić o Bogu?”. Jeśli Bóg jest tutaj, w tobie i we mnie, to dlaczego mówić o Nim tak, jaby był  osobą trzecią, kimś poza nami? Dlaczego o Nim mówić, zamiast tylko kochać, wybaczać, pocieszać, współczuć...?

Teologiczne oświadczenia na temat Boga skazane są na przedawnienie nie dlatego, że są  nieprawdziwe, ale dlatego, że nie są w stanie oddać wiecznej prawdy Jego Tajemnicy, bo Bóg jest Bogiem wędrującym. Ktoś zapytał mistrza zen, co jest wieczną prawdą buddyzmu, a ten odpowiedział: „Ruch, ruch”. Bo co się dzieje, kiedy jesteś w ruchu? Wtedy nie musisz  już martwić się o odwieczną prawdę buddyzmu. Żyjesz nią. Dlatego traktujmy z dużą dozą ostrożności dogmatyczne pewniki, zwłaszcza kiedy aspirują do prawd wiecznych. Ludzie gotowi są umrzeć za tak zwane wieczne idee, które co najwyżej są chwilowymi przebłyskami prawdy. 


LaCugna pięknie cytuje Psalm 35: „Wszystkie moje kości powiedzą: Któż, o Panie, podobny do Ciebie...” Kochamy siebie wszystkimi naszymi kośćmi. 
A zatem ostatecznie wiara nie jest wiedzą o Bogu posiadaną przez stojącego obok wydarzeń życia widza; wiara to  czynienie dobrych uczynków naszymi kośćmi. Jakąż wspaniałą nauczycielką byłaby LaCugna ! To dobrze, że Bóg usuwa się z pierwszego planu, bo tylko wtedy my mamy szansę być sobą, stać się ludźmi, a przecież na tym najbardziej Mu zależy.

 

 

* Św. Augustyn, Homilie na ewangelie i pierwszy list św. Jana, tłum. o. Władysław Szołdrski, ks. Wojciech Kania, Warszawa 1977, s. 493.

 

fot.wccm.pl 

 

Print Friendly and PDF