Czytanie na dziś: Jezus powiedział do faryzeuszów i uczonych w Prawie: czytaj dalej
Glenda Meakin Konferencje

WIELEBNA GLENDA MEAKIN

 

Wielebna Glenda Meakin jest emerytowanym pastorem kościoła anglikańskiego. Medytuje od 1985 r., prowadzi rekolekcje medytacyjne w Kanadzie i USA. Była regionalnym koordynatorem WCCM i Szkoły Medytacji w Kanadzie. Publikowane tu konferencje pochodzą ze zbioru WCCM pt.  "Słuchanie codziennych newsów w duchu kontemplatywnego serca."  (tłum. Beata Mizerska, copyright wccm.pl)  

Radykalny optymizm

 

Tak więc, dzięki codziennej medytacji, zakotwiczającej nas w centrum, którym jest Bóg, możemy z innej perspektywy odbierać codzienne newsy.

Większość ludzi powiedziałaby, że patrzymy na świat z nienormalnej perspektywy. Jak można podkreślać istotę dobra w życiu w obliczu ogromu cierpienia, zniszczenia i niesprawiedliwości tego świata. A to dlatego, że z własnego doświadczenia znamy siłę Bożej miłości w dokonywaniu zmian, uzdrawianiu i odkupieniu. Wiemy, że Bóg działa pod „warstwą” codziennych newsów. Rozpoznajemy w naszych sercach, że istnieje Boży świat, stworzony, odkupiony i trwający dzięki miłości Boga. Życie jest dobre, ponieważ stworzył i trwa w nim Bóg.  I nawet w „ciemnościach” kreowanych przez codzienne newsy możemy zachować radykalny optymizm. ”Radykalny”, bo zakorzeniony w Bogu. Jesteśmy zakorzenieni w miłości Boga, jesteśmy optymistami, ponieważ Jezus, nasz Nauczyciel, pokonał świat.

Nie lękajcie się, wciąż na nowo powtarza Jezus. Ja pokonałem świat. Innymi słowy, nie ma takiej ciemności, której światło Jego miłości nie mogłoby by przeniknąć. I kiedy patrzymy na świat, patrzymy nań przez pryzmat Bożego myślenia, gdyż to myślenie mieszka w naszych sercach i obserwuje świat z tej perspektywy.

Nie oznacza to, że nie płaczemy nad światem, tak jak Jezus płakał nad Jerozolimą. Często będziemy płakać nad tym, co zobaczymy, przeczytamy czy doświadczymy w codziennych newsach. Ale jednocześnie będziemy spoglądać na Jezusa, naszego wewnętrznego Nauczyciela, wskazującego jak mamy czynić w obliczu tych wiadomości. Od Niego uczymy się patrzeć na trudności stawiane przed nami w codziennym życiu. Nie przechodzimy na drugą stronę, ponieważ wykroczyliśmy poza struktury religii i moralności.

A więc od Jezusa uczymy się patrzeć na trudności stawiane przed nami. Musimy zauważyć, że Jezus był człowiekiem, który konkretnie reagował na sprawy swojej społeczności. Był “ tubylcem” i reagował na wyzwania stawiane każdego dnia w bardzo małej przestrzeni geograficznej. Palestyna w czasach Jezusa miała ok. 110 km długości i 45 km szerokości. Większość życia Jezus spędził w północnej części Galilei i sporadycznie schodził na południe, do Jerozolimy.  To oznacza, że mamy być tam, gdzie jesteśmy, gdzie Bóg nas postawił i w odniesieniu do tego, co dzieje się na naszych oczach.

To nie oznacza, że nie reagujemy na światowe katastrofy w sposób, który jest możliwy. Niemniej większość z nas nie będzie zdolna pojechać na Haiti i spędzić tam wiele lat na pracach przy odbudowie. Możemy pomagać w mniejszych sprawach, ale częściej. Myślę, że jesteśmy wezwani do działania, do reagowania na to, co nas spotyka każdego dnia. Człowiek na poboczu drogi mógłby być kimś z naszej rodziny, a my go mijamy, ponieważ jesteśmy przekonani, że musimy robić coś ważniejszego i wielkiego.

Jezus traktował ludzi przeważnie indywidualnie. Nakarmił głodny tłum, ale większość przypowieści dotyczy jednej osoby: córki Jaira, kobiety cierpiącej na krwotok, ślepca, paralityka. Jednego za drugim. Przypowieść po przypowieści.

Była to także metoda Matki Teresy. Ktoś zapytał ją, dlaczego nie jest przytłoczona ogromną liczbą potrzebujących ludzi i ciągłymi wyzwaniami, przed którymi staje każdego dnia. Odpowiedziała, że każdą sprawę traktuje indywidualnie. Bóg nie prosił nas o naprawianie całego świata. Świat został już odkupiony. Wszyscy jesteśmy powołani o potwierdzenie naszym życiem Jego światła i nowego życia, które nam ofiarował. Chodzi o indywidualną odpowiedź.

Pamiętajmy też, że Jezus nie działał sam, potrzebował pomocy. Zbierał wokół siebie uczniów i posyłał ich po dwóch. Potrzebujemy siebie nawzajem, aby się wspierać i pomagać poranionym wokół nas. Jezus nam pokazuje także coś bardzo ważnego: jak zachować równowagę w naszej zewnętrznej reakcji w odniesieniu do wielkich potrzeb wokół nas i do dbania o życie z wewnętrzną radością. Jezus był zawsze krytykowany przez religijnych Żydów za to, że czerpał radość z uczestnictwa w ucztach i zadawał się z niewłaściwymi ludźmi. Uczy nas to, że zostaliśmy zaproszeni przez Boga do życiowej uczty. Życie to bogactwo i radość: „Ja przyszedłem po to, aby (owce) miały życie, miały je w obfitości” (J 10, 10). Życie nie oznacza umartwiania się. Przez świadczenie własnym życiem o istnieniu owej równowagi, która uznaje potrzeby tego świata, a także nie skąpi sobie radości, pokazujemy, że Bóg wzywa nas do dzielenia się obfitością i pełnią życia. Chciałabym zakończyć słowami Johna Maina:

„Z Nowego Testamentu odczytujemy jasne przesłanie, że Jezus Chrystus jest Kimś najważniejszym i że daje nam siebie. Jako chrześcijanie musimy z całą powagą odpowiedzieć na dany nam dar: dar życia i dar odkupienia, i że w Jezusie jesteśmy jedno z Bogiem. Powinniśmy głosić tę nowinę całemu światu, mówiąc, że każdy z nas jest przeznaczony do tej jedności, do życia w pełni. Taka jest istota chrześcijańskiego przesłania. Musimy zrozumieć i uświadomić sobie, że wszystko to zostało osiągnięte w Jezusie. Medytacja to przyjmowanie daru, daru naszego życia, daru Jezusa i daru Ducha. Ponieważ ten dar jest nieskończony, wymaga od nas całkowitej uwagi, pełnej koncentracji. O to chodzi w chrześcijaństwie: o pełne przyjęcie daru wolności, tego, że jesteśmy wolni w Chrystusie Jezusie. Nie chodzi tu o posłuszeństwo wobec jakiegoś prawa czy spełnianie jakichś obowiązków. Chodzi o dojście do życia w pełni, gdy nasze serce zostaje napełnione zadziwieniem z powodu tego, co jest, z powodu tego, co zostało osiągnięte w Jezusie.” (Głód głębi serca, Wydawnictwo WAM. tłum. Piotr Ducher)

 

 

fot.wccm.pl 

Print Friendly and PDF