Czytanie na dziś: Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; czytaj dalej
Środa Wielkiego Tygodnia

W czasie swojej publicznej działalności Jezus nigdy nie zabiegał o względy tłumu. Otaczał miłością zwykłych ludzi, szczególnie tych nieszczęśników na samym dole drabiny społecznej. Starożytna społeczność żydowska, tak jak współczesny zachodni elektorat, pragnęła silnego przywódcy. Sukces goni sukces. Im więcej pochwał, tym więcej zwolenników. Dochodzi jednak do momentu w którym sytuacja się odwraca i tak też było w przypadku Jezusa. Miłość ludu potrafi szybko przekształcić się w nienawiść. Także współczesny populizm wynosi swoich wielkich przywódców na piedestał, a potem ich z niego strąca, gdy tylko okaże się, że nie spełniają pokładanych w nich nadziei.

Postać Jezusa zaprzecza obrazowi silnego przywódcy, którym kieruje potrzeba kreowania mitu o swojej wielkości. Wiara we własną wyjątkowość to droga do moralnego upadku. Jezus jest uczciwym przewodnikiem, który nie podaje się za tego, kim nie jest. Ostrożnie ujawnia prawdę o sobie, ponieważ spotyka się z próbami wykorzystania, a jego słowa są często błędnie rozumiane.

W dzisiejszej Ewangelii, następnym kroku do kulminacyjnego momentu w opowieści Wielkiego Postu, powraca w pytaniu Judasza „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?”  jej główny temat - zdrada.

Prorok Izajasz rzuca światło na zrozumienie tajemnicy „cierpiącego sługi”, który prowadzi do lepszego życia przez paradoks klęski i odrzucenia. Jakkolwiek wydaje się to dziwne, a nawet odrzucające, wielki przywódca jest sługą, który cierpi i nauczycielem, który jest jednocześnie uczniem: „Pan Bóg Mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. ” (Iz 50, 4-6). To nie jest Chrystus, którego sugeruje wizerunek z Kaplicy Sykstyńskiej, czy powstałe później Jego wyobrażenie jako srogiego Pantokratora - Wszechwładcy.

We współczesnych teoriach zarządzania istnieje tendencja preferowania modelu kierowania opartego na współdecydowaniu i współodpowiedzialności. Jeżeli w ogóle można przypasowywać jakiś model kierowania do postaci Jezusa, to z pewnością ten właśnie oddaje Jego przywództwo. Jezus zawsze zachęca apostołów do samodzielności i działania. Pokazuje drogę i przeciera szlaki przez własny przykład, a nie przez przymus. Motywuje wewnętrznie i otwiera nowe perspektywy.

Kościół nie zawsze dobrze rozumiał ten rodzaj panowania Jezusa. Posiadanie władzy jest bardzo silną pokusą i dlatego model kierowania opartego na współpracy i inspirowaniu przykładem nikomu nie przychodzi łatwo. Dlatego Kościół jest tym wierniejszym obrazem Jezusa im mniej wyolbrzymiony ma obraz ważności samego siebie.

Jeżeli uda nam się trzymać prawdy o przywództwie Jezusa, możemy z przekonaniem podążać za Nim, gdziekolwiek nas poprowadzi.


Laurence Freeman OSB


Print Friendly and PDF