Czytanie na dziś: Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, czytaj dalej
Wielki Piątek

Wielki Piątek jest końcowym etapem drogi, którą od Środy Popielcowej podążamy przez ostatnie 45 dni. Powinniśmy odczuć, że dzieje się coś nieodwracalnego, byśmy mogli przyjąć to, co nastąpi potem, a co jest nowym początkiem.   

Wiele osób, nawet te które nie zaglądają często do kościoła, będzie dziś uczestniczyć w szczególnej Liturgii. Wielki Piątek posiada aurę religijnej tajemniczości, której nie można ignorować i która skłania do przyjęcia postawy pobożności lub przynajmniej szacunku.  

Dlatego dzisiejszy piątek nazywamy Wielkim. W krajach anglojęzycznych określa się go jako Good Friday - Dobry Piątek. Ale co w tym dniu jest takiego dobrego? Przecież stała się rzecz straszna: pełen dobroci człowiek i wielki nauczyciel został skrycie aresztowany, pospiesznie i nieuczciwie osądzony, odrzucony przez swój naród, opuszczony przez przyjaciół i ukrzyżowany przez żołnierzy okupanta. Umarł na krzyżu, u którego stóp stała Jego pełna boleści matka i garstka przyjaciół. 

Dlaczego tak tragiczny ludzki los ma zasługiwać na miano czegoś dobrego? Dlaczego zarówno wielcy tego świata jak i ludzie z ulicy ustawiają się tego dnia w kolejce by o godzinie trzeciej po południu, godzinie gdy Jezus „skłoniwszy głowę oddał ducha”, ucałować Krzyż i stają solidarnie z milczącą ofiarą i jej upokorzeniem?

Czy dostrzegamy mniejsze krzyże naszego życia w tym jednym, wielkim odsłoniętym w czasie liturgii Krzyżu, który rzuca swój cień na cały świat, obejmując każde cierpienie?  Czy w tym prostym i jednoczącym nas symbolu nie znajdujemy uzdrowienia i odkupienia z depresji, wyizolowania i samotności, w których stale pogrążają nas śmierć, cierpienie odrzucenie, klęski życiowe i upokorzenie?

Jezus, w jednym ze swoich ostatnich siedmiu słów na krzyżu powiedział: „Wykonało się”. To wielka ulga odczuć, że to, co najgorsze już się zakończyło. Ta ulga daje nadzieję, nawet na drodze prowadzącej do śmierci. Jest to nadzieja na coś, czego jeszcze nie możemy sobie wyobrazić.

W takich momentach, choć raz, zamilknąć nie jest trudno.

 

Laurence Freeman OSB

 

Print Friendly and PDF