Czytanie na dziś: Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; czytaj dalej
Gerald Rossebery Konferencje

GERALD ROSEBERRY 

Pastor Gerald Roseberry kieruje grupą doradczą Centrum Cornerstone, ekumenicznej filii WCCM w aglomeracji Phoenix/Arizona. Jest emerytowanym prezbiteriańskim pastorem (1957-1987), obecnie udziela się w Kościele Episkopalnym gdzie od 1998 roku naucza Medytacji Chrześcijańskiej, kładąc szczególny akcent na jej korzenie biblijne. Jest członkiem założycielem i pierwszym prezesem hospicjum dla bezdomnych i osób pogrążonych w głębokiej żałobie (Hospice of the Valley). (Tłum. Ewa Pado/A. Ziółkowski, Copyright wccm.pl)

Korzenie Medytacji w Starym Testamencie

 

Na początku wysłuchajmy słów ojca Johna Maina, benedyktyńskiego mnicha, który odkrył dla nas dawną praktykę modlitwy jednego słowa albo jednego modlitewnego wezwania, pierwotnie praktykowaną w trzecim i czwartym wieku w chrześcijańskiej tradycji Ojców Pustyni: “Medytacja chrześcijańska jest procesem, w którym poświęcamy czas, aby stać się świadomym naszych nieskończonych możliwości w kontekście wydarzenia Chrystusa”. I dalej mówił w swojej książce “Chrystusowe teraz”: „W największym skrócie, medytacja jest drogą prowadzącą do naszego własnego centrum, do podstawy naszego jestestwa i pozostawania tam – w spokoju, ciszy, z czujnością. Medytacja to w gruncie rzeczy droga, na której uczymy się być przebudzonymi, w pełni żywymi, pomimo iż pozostajemy w niewzruszonej ciszy. To właśnie to milczenie i spokój medytacji prowadzi do pełnego przebudzenia i poczucia, że jesteśmy w pełni żywi. A zaczyna ono świtać w nas, ponieważ jesteśmy w harmonii samym sobą i stopniowo w harmonii z całym stworzeniem. Doświadczenie medytacji otwiera nas na wszelkie przejawy życia, a drogą prowadzącą do tego jest cisza i niewzruszony spokój.” ("Chrystusowe teraz", "Ścieżka medytacji" Wydawnictwo WAM).

W innych pismach John Main kładzie wielki nacisk na ubóstwo ducha jako wymagany stan umysłu medytującego. Zatem mamy już listę kluczowych słów albo pojęć, czy też podstawowych postaw w medytacji chrześcijańskiej nauczanych przez Johna Maina. Tak jak już sugerowałem wcześniej są to: cisza, bezruch, uwaga, uważność, ubóstwo ducha.

 

Ciszę znajdujemy w Starym Testamencie w Pierwszej Księdze Królewskiej, w rozdziale 19 w opowiadaniu o tragicznym współzawodnictwie Eliasza z prorokami Baala: Eliasz wygrywa dowodząc, czyj Bóg jest najsilniejszy i największy: Jahwe czy Baal. Sprawy przybierają zły obrót, kiedy Eliasz podejmuje decyzję, że on i jego zwolennicy muszą zabić wszystkich proroków Baala, co następnie czynią. Potem otrzymuje od królowej Izebel nieuniknioną wiadomość, która wpędza go w panikę: ''Niech to sprawią bogowie i tamto dorzucą, jeśli nie postąpię jutro z twoim życiem, jak [się stało] z życiem każdego z nich”. (1 Kr 19,2). Eliasz postąpił tak, jak i my byśmy postąpili w takiej sytuacji. Ratuje się ucieczką daleko na pustynię na południe Judei, pragnąc tylko umrzeć i skończyć ze wszystkim. Następnie dowiadujemy, że Anioł Pański pozwolił odpocząć mu pod cienistym krzakiem i dał mu chleb i wodę, aby mógł odzyskać siły. Po odpoczynku wyruszył pieszo w długą drogę do Bożej góry, zwanej Horeb, albo Górą Synaj. Kiedy tam dotarł, wszedł do groty i poszedł spać. Potem obudził go głos Boga: „Co ty tu robisz, Eliaszu?”. A on odpowiedział: “Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak, że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie”. Wtedy usłyszał: '’Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana. Pan będzie przechodził”. To, co możemy sobie wyobrazić dalej czytając tę księgę jest naprawdę zdumiewające: “Gwałtowna wichura zwalająca góry szła przed Panem: ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer łagodnego powiewu (w angielskim przekładzie: dźwięk przejrzystej ciszy). Kiedy tylko Eliasz go usłyszał (!), zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.”    (1Kr 19,11-13)

 

A więc Bóg objawił siebie Eliaszowi nie w dźwięku i wściekłości wiatru, trzęsienia ziemi i ognia, ale w ciszy. W praktyce medytacji otaczająca cisza jest bardzo pomocna w naszym usiłowaniu bycia całkowicie obecnym wobec Ducha Świętego i wobec wszystkiego, co jest. Cisza jest zawsze pomocna, ale nie zawsze najistotniejsza, zwłaszcza, kiedy znajdujemy się w sytuacjach, kiedy zewnętrzna cisza jest niemożliwa do uzyskania, takich jak lotnisko albo lot samolotem. Oczywiście bardzo pomocny staje się w takich sytuacjach zestaw zatyczek do uszu.

 

 

Następne odniesienia do ciszy i bycia wyciszonym, na które chciałbym zwrócić uwagę, znajdują się u Zachariasza i Habakkuka. Zachariasz był hebrajskim prorokiem w okresie od 520 do 518 roku przed naszą erą i był posłany do ludu Judy, który tak dużo wycierpiał po upadku Jeruzalem w 586 roku. Przybył do nich z posłaniem nadziei i pociechy: ”Zatem, mówi Pan, ze zmiłowaniem wracam do Jeruzalem, dom mój tam stanie znowu” (Za 1,16) Nieco później Zachariasz upomina lud: ”Zamilknij wszelkie ciało przed obliczem Pana, bo już powstaje ze świętego miejsca swego.”  (Za 2,17). Właściwą postawą przed Panem Bogiem, mówi prorok, jest cisza, a medytacja wymaga naszej własnej ciszy… Kolejny prorok, Habakkuk wyraża się w podobny sposób. Właśnie zakończył oskarżanie całej ludzkiej tyranii i kończy drwiącym oskarżeniem ich bożków z kamienia i drzewa, pokrytych patyną ze złota i srebra, kiedy mówi: ”Lecz Pan mieszka w świętym domu swoim, niechaj zamilknie przed Nim cała ziemia.” (Ha 2,20). Tutaj znowu milczenie przed Bogiem jest właściwą postawą, a medytacja jej wymaga. W tym kontekście, wymagana cisza służy pełnej uwadze, którą musimy utrzymywać wobec Bożego objawienia siebie samego. John Main pisze we Wspólnocie miłości: “Jedynie w ciszy i poprzez ciszę możemy uwewnętrznić i przyjąć za swoje to, co jest ponad  naszym zrozumieniem i ogarnąć moc większą od nas samych. A więc dzięki ciszy transcendujemy, przekraczamy nas samych.”

 

Bezruch jest drugim słowem, na które chciałbym zwrócić waszą uwagę, znajduje się w Psalmie 46. Psalmista opisuje świat naturalny, którego podstawy trzęsą się i drżą, oraz zgiełk świata politycznego, gdzie „zaszemrały narody, wzburzyły się królestwa”. Jednakże jest to świat, w którym Boże prawo będzie tryumfować, „bo Pan Zastępów jest z nami, Bóg Jakuba jest dla nas obroną” (Ps 46,8). Aby poznać tę prawdę, aby doświadczyć obecności i mocy Boga, kiedy wszystko wokół nas wydaje się legnąć w gruzach, psalmista ogłasza słowo Pana „Zatrzymajcie się i we mnie uznajcie Boga”   (Ps 46, 11).

  

To w ustaniu naszego szaleńczego pędu tam i z powrotem i zatrzymaniu się w wykonywaniu tych wielu obowiązków, które zajmują nasz czas każdego dnia, zaczynamy doświadczać pewnego bezruchu, który jest obcy większości z nas w naszym codziennym życiu. Ale może jesteście podobni do mnie w tym, że potrzebne jest słowo obecnego Chrystusa nakazujące, aby ustał zgiełk naszego życia, tak jak rozkazał wiatrowi i falom na Morzu Galilejskim: „Uciszcie się”. Więc Duch Boży mówi nam dziś: ”Przerwa!” „Błądźcie nieruchomi, jeśli chcecie mnie poznać”. Stąd nacisk, jaki ojciec John Main kładzie na bezruch medytacji, ustanie wszelkiej fizycznej aktywności i każdego ruchu, jak tylko to możliwe.

  

Kiedy bierzemy pod uwagę, że wewnętrzna i zewnętrzna cisza, tak jak fizyczny i umysłowy bezruch są kluczowymi elementem medytacji chrześcijańskiej, to staje się oczywiste, że zwracamy się do całego siebie: ciała, umysłu i ducha. Dla praktykującego jasne jest, że ta forma modlitwy jest świętą praktyką, a nie czasem fizycznego albo umysłowego lenistwa.

 

 

 

fot. wccm.pl 

Print Friendly and PDF