Czytanie na dziś: czytaj dalej
Laurence Freeman OSB Konferencje

LAURENCE FREEMAN OSB 

 

Ojciec Laurence Freeman urodził się w Londynie. Uczęszczał do szkoły benedyktyńskiej. Stopień magistra literatury angielskiej zdobył w New College w Oksfordzie. Pracował w ONZ, bankowości i jako dziennikarz, aby ostatecznie wstąpić do klasztoru benedyktynów opactwa Ealing. Czytaj dalej tutaj.

 

 

John Main w Getsemani

 

 

W 1976 r. John Main, mój ówczesny nauczyciel i mistrz nowicjatu, a także przyjaciel i przewodnik duchowy, przybył do Getsemani i w tym właśnie pokoju wygłosił trzy konferencje. W pierwszej opowiedział historię o tym, jak zaczął medytować. W drugiej mówił o teologii medytacji leżącej u podstaw tradycji Kasjana i Ojców Pustyni w chrześcijańskiej tradycji kontemplacyjnej. Trzecia konferencja była dyskusją z tutejszą wspólnotą. Po powrocie do opactwa w Ealing o. John otrzymał zapis tych konferencji, który wspólnie przeczytaliśmy. Wtedy dopiero co zainicjowaliśmy powstanie niewielkiej wspólnoty medytacyjnej w Ealing, toteż zasugerowałem mu, że ten zapis byłby dla jej członków bardzo pomocną broszurą. Wydrukowaliśmy więc te konferencje znane odtąd jako Konferencje z Getsemani. Nadal jest to jeden z bestsellerów Johna Maina.

 

Podczas pobytu w tym miejscu o. John udał się na pewien czas do pustelni Mertona. Myślę, że kiedy tam był, dostąpił głębokiego wglądu. W liście z pustelni napisał do swojego przyjaciela, że odprawił właśnie najbardziej owocną w miłość mszę w swoim życiu. Działo się to, kiedy o. John był akurat w trakcie podejmowania decyzji o tym, by na zaproszenie arcybiskupa pojechać do Montrealu i założyć tam niewielką wspólnotę. Zadzwonił do arcybiskupa i poinformował go o swojej decyzji. Zmienił też bilet powrotny, aby móc wracać przez Montreal.

 

Osiemnaście miesięcy, a może dwa lata, po tych zdarzeniach, jako młody mnich ze wstępnymi ślubami z Ealing, pojechałem wraz z o. Johnem, aby założyć niewielki ośrodek modlitewny w Montrealu. Ojciec John zmarł pięć lat później, pod koniec 1982 r. Wspólnota medytacyjna była ciągle bardzo mała i raczej krucha, zapuściła jednak bardzo głębokie korzenie. Były to korzenie modlitwy i były to korzenie, które zaczęły się rozrastać. Rozrastają się one do tej pory i to w takim stopniu, że możemy spokojnie powiedzieć, iż wspólnota chrześcijańskich medytatorów ogarnęła cały świat. Medytatorzy spotykają się co tydzień w małych grupkach medytacyjnych. Spotykają się w parafiach, wspólnotach, domach, miejscach pracy, szkołach i uniwersytetach. Zbierają się wspólnie na krótkiej nauce, około półgodzinnej medytacji w ciszy i na czas wspólnego dzielenia, wzajemnego wspierania.

Historia, której część stanowi Getsemani, jest historią ekspansji tradycji monastycznej na cały Kościół.

 

Moim zdaniem ta ekspansja przypomina o jednym z najdonioślejszych stwierdzeń II Soboru Watykańskiego - wszyscy należący do Boga, wszyscy wierzący w Chrystusa są wezwani do pełni ich chrześcijańskiego doświadczenia; wezwanie do świętości jest uniwersalne. Jest to równie prawda głęboko duchowa. Św. Piotr nazywa nas „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym” (1P 2,9). Listy św. Pawła, które opisują to doświadczenie zamieszkania w nas Chrystusa są przecież listami adresowanymi do bardzo zwykłych ludzi wczesnego Kościoła chrześcijańskiego.

 

Obecnie możemy dostrzec w Kościele dwa potężne ruchy. Jeden to otwarcie się na ubogich, identyfikowanie się Kościoła z potrzebującymi, uciśnionymi; przyczynianie się do pokoju i sprawiedliwości. Drugi jest komplementarny do pierwszego – jest to kontemplacyjne przebudzanie się Kościoła, kontemplacyjne zagłębienie się w poszukiwania modlitwy głębszej, odnowa o ogromnej sile. Oba ruchy w Kościele to oczywiste przejawy tego samego ducha i odradzenia się Chrystusowego Kościoła. Kiedy widzimy kobiety i mężczyzn poważnie i bardzo głęboko jednoczących się w życiu kontemplacyjnym, daje nam to nowe spojrzenie na Kościół. Kościół jako zaczyn i jako sól, jako służba ludziom, nie zaś jako cesarska moc.

 

Około rok temu o. Bede Griffits napisał wstęp do zbioru prac Johna Maina podkreślając, że według jego doświadczenia o. John Main był najlepszym duchowym przewodnikiem w dzisiejszym Kościele. Wytłumaczył, co miał przez to na myśli, wskazując na dwie bardzo istotne dla współczesnego Kościoła kwestie obecne w zapiskach czy przemyśleniach Johna Maina. Pierwszą kwestią jest odnowa Kościoła poprzez odnowę kontemplacyjną na każdym szczeblu. Druga myśl to ta, że doświadczenie kontemplacji tworzy i buduje wspólnotę chrześcijan.

 

Wielu z was jest zaznajomionych ze sposobem medytacji kształtującym wspólnotę medytujących chrześcijan, jakiego uczył o. John Main. Pozwólcie mi jednak teraz pokrótce to przypomnieć. W istocie jest to styl bezwzględnej prostoty, zaczerpnięty oczywiście z nauki Kasjana, zawartej w jego X Rozmowie. Kasjan mówi o ogromnych przeszkodach w postaci rozproszeń i egoizmu, które pojawiają się na drodze doskonałej modlitwy. Poleca więc tę cudownie prostą i starożytną tradycję wyboru pojedynczego wersu lub słowa i powtarzania go bezustannie w swoim sercu przez cały czas medytacji. Powiada, że mnich nieustannie rozważając to słowo w swoim sercu całkiem prosto wchodzi w ubóstwo ducha, wyrażone przez Boga w pierwszym z błogosławieństw. Zostawia za sobą wszelki zbytek myśli i wyobrażeń. Przechodzi ponad wyobrażeniami Boga do Jego czystej obecności w sercu. Przechodzi ponad swoją modlitwą do modlitwy Chrystusa. John Main najpierw uczył się tej metody medytacji na Wschodzie. Kiedy odkrył i rozpoznał ją ponownie w swej własnej tradycji monastycznej rozpoczął jej nauczanie. Uświadamiał, że z powodu swojej prostoty, medytacja to droga modlitwy odpowiednia dla wszystkich ludzi.

 

Jego nauczanie czyni to jeszcze bardziej prostym, kiedy mówi: Aby medytować usiąć nieruchomo, ciało i umysł muszą być jednakowo nieporuszone. Przymknij oczy i cicho, wewnętrznie, w bezruchu, bez poruszania ustami czy językiem, cicho, powtarzaj swoje słowo, frazę. Nazywamy tę frazę mantrą. Kasjan używa łacińskiego słowa formuła. Mantra, jaką poleca John Main to aramejski zwrot Maranatha, pierwsza i najbardziej starożytna z chrześcijańskich modlitw. Radzi wypowiadać słowo powoli, wyraźnie recytować je w sercu i umyśle, słuchać jego brzmienia, do czasu, kiedy to słowo poprowadzi cię ponad rozproszenia umysłu do ciszy serca. Prowadzi ponad ego-centryczne modlitwy, gdzie tak wiele jest ja , do modlitwy Chrystusa. Jest to praktyczna i zwyczajna dyscyplina modlitwy, która stanowi podstawę jej teorii i teologii. Jednak to proste i praktyczne doświadczenie modlitwy wzbogaca nasze doświadczenie Boga i lekturę Pisma Świętego, życie wspólnotowe oraz wspólną liturgię.

 

Możemy zakończyć jedynie wnioskiem, jaki płynie ze słów Listu do Efezjan, który koncentruje nas wokół znaczenia i sensu podróży modlitwy:

Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły. (Ef 1, 17-19)

 

 

 

 

fot.wccm.pl 

Print Friendly and PDF