Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. (Mk 6, 53-56)
Modlitwa nie zwiększa naszej spekulatywnej wiedzy o Bogu. Oczyszcza nasze postrzeganie nieskończonej miłości Boga i sprawia, że widzimy ją jako skierowaną do nas osobiście. Wiedza kontemplatywna to wiedza zdobyta w szkole miłości. Różnicę w poznaniu w medytacji i poza nią można oddać przez zestawienie dotyku matki, intuicyjnie biorącej swe cierpiące dziecko w objęcia, z dotykiem lekarza badającego pacjenta. Postrzegamy Boga bardziej osobiście, jako Przyjaciela lub Towarzysza, jako Ukochanego, jako Abba, Jezusa lub Ducha Świętego. Bóg staje się kimś konkretnym.